Wybory 2010

Listopad 10, 2010

Korzystając  z  okazji  że  kandydaci  na  prezydentów  zajęci  są debatami,  chcieliśmy  państwu   przybliżyć  sylwetkę  kandydata  na radnego,  który  zaintrygował  Nas  tym,  że  startuje  w  wyborach jako?  I  tu  Uwaga!   Jako  kandydat  POPiS-u.

Nie  dając  temu  wiary  i  chcąc  to  sprawdzić  na  miejscu, odwiedziliśmy  więc  z  Naszą  ekipą  reporterską  Pana  Edmunda Ćpunkiewicza,  w  „Jego  posiadłości”.  Pan  Edmund   przyjął  Nas z  otwartymi  ramionami,  zaznaczając  na  wstępie,  że  wprawdzie to  miejsce  Wersalem  nie  jest,  ale  da  się  jakoś   przeżyć.

Od  wiosny  do  jesieni,  to  nawet  przyjemnie,  rano  skoro świt  to Słowik  zakwili,  wschodzące  słoneczko  ogrzeje,  rybak  złowioną rybkę  podrzuci.   Gorzej  jest  wtedy,  gdy  zaczyna  się  ruch  i  ludzie  śpieszą  się  do  pracy,  lub  pada  deszcz,  to  wówczas przecieka  na  głowę.  Ale  największą  zmorą  Pana  Edmunda  są przejeżdżające   górą  Tiry.

Gdy  już  obejrzeliśmy  to  niezwykłe  lokum  Pana  Edmunda,  zapytaliśmy  o  rzecz  która  Nas  tu  sprowadziła,  o  powód  Jego decyzji.  Panie  Edmundzie,  jak  to  się  stało, że  zdecydował  się pan  na  ten  krok?

Panie  redaktorze,  żyłem  przez  ostatnie  20-ścia  lat  chodząc  na  granicę,  no  wie  pan,  jako  „Mrówka”,  ale  od  kiedy  rząd  uszczelnił  granicę,  to  teraz  nawet   „Mrówka”  tam się  nie  przeciśnie.  Sytuacja  zmusiła  Mnie  do tego,  że  zacząłem  rozglądać  się  za  jakimś  zajęciem,  bo  żyć  trzeba.  Ale  jak  to  w  Polsce  bywa,  o  czym  wszyscy  dobrze  wiedzą, że  bez  znajomości  nic  się  nie  załatwi, zacząłem  się  więc  rozglądać  i  przypomniałem  Sobie o  starych  znajomościach.   I  co  Pan  uczynił? Usiadłem i  napisałem  dwa  listy,  do  Moich  byłych  kolegów.

I  co  z  tego  wynikło  Panie  Edmundzie? O  Panie  redaktorze, w  ramach  ogólnopolskiej  akcji  „Wyjdż  z Cienia  Pozwól  Sobie  Pomóc”-  przyjechali  Obydwaj.  To  znaczy  kto? O  Panie  redaktorze,  to  wysoko  i  bardzo  wysoko  postawieni  ludzie,  których  wcześniej  znałem.   No  i  co  z  tego  wynikło?

Zobaczyli  gdzie  i  jak  mieszkam,  no  i mówią  mi,  Mundek  My  Ci pomożemy,  ale  najsampierw  musisz  sobie  Sam  pomóc.

Wiec  zaproponowali  mi,  abym  w  ramach  e k s p e r y m e n t u, wystartował  jako  wspólny  kandydat  PO  i PiS-u,  a  jak to  się sprawdzi  na  szczeblu  powiatu,  to  zostanie  w przyszłych  wyborach parlamentarnych,  przeniesione  na  szczebel  centralny.

Więc się zgodziłem. No  dobrze,  ale  skąd  środki  na  prowadzenie kampanii  wyborczej? No  wiecie  państwo,  zbieram puszki  z piwa, plastiki,  ale  głównie  prowadzę  kampanię  wyborczą  od  drzwi  do drzwi.  Tak  Mi  koledzy  poradzili.  Skąd  Pan  zna,  Panie Edmundzie  tak  wysoko  postawionych  ludzi?

No-o  jednego  znam,  bośmy  kiedyś  razem  „trawkę” palili.

No  a  skąd  braliście  na  to pieniądze? Bez  pieniędzy, robiliśmy  skok  na  apteki.  Ale  jak  to  się  stało  że   On  tak  wysoko  zaszedł,  a  Pan  nie? Bo  Nas  złapali.  I co? I  mnie  zamknęli, a  On  uciekł  i  tak  się  wpinał  aż  doszedł  na  szczyty. Acha!

A  jak  poznał  Pan  tego  drugiego  ważnego  kolegę?

O,  panie  redaktorze,  byliśmy  razem  w  Harcerstwie.  No  i  co?

No  i  mnie  wyrzucili  na  zbity  pysk.  A  On? No  On  wspinał się  dalej  w górę  i  zaszedł  wysoko.  A  za  co  Pana  wyrzucili z  Harcerstwa? Wyrzucili  bo  się  sprzeciwiłem  Jego  decyzji, a  był  wówczas  Harcmistrzem,   i  nie chciałem  się  zgodzić  na przyjazd  do  naszego  obozu  w  Olszanach,  (w  ramach  wymiany młodzieży)  delegacji  Pionierów  Radzieckich.  Panie  Edmundzie jakie  czynniki  jeszcze  zadecydowały,  bądź  miały  wpływ,  na wybór  przez  Pana  kariery  politycznej?

Panie  redaktorze,  pobieram  zasiłek  z pomocy  społecznej  i  patrząc  na  to  jak  wysoko  zaszli  moi  znajomi,  choć  w  szkole  nie  byli   orłami,  doszedłem   do  wniosku, że  nie  jestem  gorszy.

Poza  tym  niektórzy  radni  nim  dostali  się  do  koryta,  podobnie  jak  Ja  chodzili  w  tenisówkach.  Tak  też  i  ja  postanowiłem  iść  tą  drogą,  i  również  dorobić  się  nowych  ciuchów  i  samochodu.

No  dobrze-  jeżeli  już  zostanie  Pan  radnym, czego  Panu  życzymy, jakie  będą  Pana  pierwsze  działania w Radzie  Miasta?

Na pierwszym  posiedzeniu  zgłoszę  wniosek  o  podwyższenie diety!

Panie  Edmundzie  przecież  diety  są  już  i tak  wysokie,  bo wynoszą  średnio  2-tys. zł. miesięcznie, kto  więc  przy zdrowych zmysłach,  wiedząc  że  jest  kryzys,  poprze Pański  wniosek?

Spokojna  głowa,  wszyscy  poprą,  tylko  do  tej  pory  nikt  się  nie  odważył  takiego  wniosku  zgłosić.

Dodatkowo  zawnioskuję  aby  głosowanie  było  tajne.  No i  co Pan  na  to?   No, no  w  takim  przypadku,  wniosek  Pana  ma  szansę powodzenia. Panie  redaktorze  jeżeli  partie  polityczne,  otrzymują rok  rocznie  z  Naszych  podatków,  po  kilkadziesiąt  milionów  złotych,  i  za  te  pieniądze,  wciskają  Nam  kit  i  robią  z  Nas głupków,  to Nam  radnym  za  Naszą  ciężką  pracę  też  się  coś należy.      Częściowo  podzielam  pańskie  zdanie  w  tej  sprawie.

Dziękując  panu  za  udzielenie  wywiadu,  życzymy  wielu  sukcesów  na  nowej  drodze  życia,  zamiany  tego  szałasu  na  nowe  mieszkanie,  no  i  oczywiście  kupna  wymarzonego   samochodu.

PS.  Prosimy   aby  pan  pozdrowił  przy  okazji Swoich  Ważnych  kolegów,  i  w imieniu Przemyskiego  Komitetu  Obywatelskiego,  poprosił Ich  aby  co  najmniej  połowę  swoich  wysokich  kilkunastu  tysięcznych  pensji,  zamiast  na  budowę własnych  domów,  przeznaczyli  na  pomoc  dla  żyjących w  podobnych  jak  Pan  warunkach,- Kolegów!

Reklamy

Oto mamy Samorząd!

Listopad 5, 2010

Czyli cudownie rozkwitłe kwiatki na przemyskiej łące.

Chcieliśmy zaoszczędzić państwu i sobie „przyjemności” zajmowania się poszczególnymi kandydatami na prezydenta, i zaglądania Im w życiorysy.

Zostali zgłoszeni, niech sobie będą. Chcą zostać prezydentami, w demokracji mają do tego prawo. Nie mają natomiast żadnego prawa dezinformować, lub wręcz okłamywać Nas wyborców, podając nieprawdziwe dane o sobie, lub podszywać się pod działające wcześnie struktury wolnej Polski np: Przemyski komitet Obywatelski, który powstał na wzór Solidarności, (nie mylić ze związkiem zawodowym) w latach 90-tych.

Otóż ten szyld przejęli i nim się dzisiaj posługują byli działacze i aktywiści PZPR-rowscy, a swoim kandydatem na prezydenta uczynili człowieka który z komitetem obywatelskim nie miał nigdy nic wspólnego. Piszą dzisiaj na sztandarach że to: „Gospodarz nie Polityk.” A prawda jest taka że To ani gospodarz ani polityk! Kiedyś był pracownikiem „Opla” i pomagał klientom wybierać samochody.

Nikt nigdy nie słyszał w Przemyślu, o Takim przedsiębiorcy, jak Pan Stępka, a tym bardziej o Jego „sukcesach jako gospodarza”.

Drugi gniot, to ten dobry w/g PiS-u gospodarz z Żurawicy, który tak walczy z bezrobociem że nie stworzył dotychczas ani jednego miejsca pracy, a szykuje w zarządzanym przez siebie Szpitalu, zwolnienia grupowe!

Trzeci gniot, to były poseł z Przeworska, Andrzej Zapałowski, zasłużony dla Przemyśla tym, że mianował swojego kolegę również z Przeworska, Wojewodą Przemyskim.

Pracował również jako dyr. Ośrodka Dokształcania Nauczycieli, gdzie się nie sprawdził, i został zwolniony.

Czwarty gniot, to już wyższa klasa, i wyższa sfera, to poseł z przypadku, kandydat na prezydenta, Marek Rząsa z PO.

Otóż Ten Harcerz z PRL-u miłujący wartości i odznaczający się nienaganną postawą obywatelską, umieścił Swoją podobiznę kandydacką, na tle przemyskich kościołów.

Nie było by w tym nic dziwnego, ponieważ każdy katolik ma prawo, a będąc osobą publiczną w szczególności, do otwartego i szczerego demonstrowania swoich uczuć religijnych.

Ale w przypadku Marka Rząsy, jest to obłuda i dwulicowość do potęgi, ponieważ Ten kandydat fotografujący się na tle, przepięknych przemyskich Świątyń, wykalkulował że przemyski katolicki elektorat, da się na ten trik nabrać, (Nikt z pozostałych kandydatów na podobny pomysł nie wpadł) i potraktuje pana
Rząsę jako jednego z nielicznych obrońców wiary i wartości.

Tak zapewne myślał, bo w innym przypadku, jako były PRL-owski Harcerz powinien się dać sfotografować na tle pałacu Kultury i Nauki, darze Jozefa Stalina.

Dwulicowość pana Posła polega na tym, że 3-go grudnia 2009r. w czasie głosowania nad uchwałą Sejmową w sprawie Ochrony Wartości, będących wspólnym dziedzictwem narodów Europy, która dotyczyła usuwania Krzyży z życia publicznego, jako jedyny wstrzymał się od głosu. Za tą uchwałą głosowały wszystkie partie wywodzące się z Solidarności, ale Nasz Pan Poseł, Nasz wybraniec, miał w tej sprawie inne zdanie niż cały klub PO. Jest To do sprawdzenia: głosowanie nr. 46, posiedzenie sejmu nr. 45 z dnia 3.12. 2009r. godz. 9:21.

Jak głęboko można być przesiąknięty duchem marksizmu i komunizmu, skoro po dwudziestu latach od wyzwolenia się z pod Tego Jarzma, w wolnej Ojczyżnie przedstawiciel Narodu Polskiego w tak ważnej i fundamentalnej sprawie, wtedy gdy przyszło dać świadectwo przywiązania do wartości i ideałów z których wyrosła Nasza cywilizacja, wstrzymuje się, czyli głosuje przeciw uchwale Sejmu RP. Oznacza to, że tym głosowaniem, poparł decyzję Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, nakazującą usuwanie Krzyży z życia publicznego.

R e a s u m u j ą c

-Mamy kandydata Romana Stępkę, który nigdy nie był w Komitecie Obywatelskim, a przywłaszczył Sobie jego nazwę na rzecz kampanii wyborczej. Nigdy nie był Biznesmenem i Gospodarzem, a „przyprawiono” Mu te dwa tytuły.

– Mamy kandydata Jerzego Hamryszczaka, chłopo- robotnika z Żurawicy, który nigdy nie był menadżerem, a na potrzeby wyborów dorobiono Mu „piękny” życiorys.( jak kiedyś Rokossowskiemu)

– Trzeci kwiatek to Andrzej Zapałowski, wieczny kandydat, którego największym wkładem w rozwój Przemyśla, było i jest zakup pięknej Willi na Winnej Górze, z której roztacza się wspaniały widok na miasto. Patrząc tak na Nas z góry pomyślał:

A może by tak udało się wskoczyć prosto na urząd prezydenta miasta. Jeżeli by Mu się udało, byłaby to dla Nas przemyślan totalna klęska, byłby to powrót „przeworska” do władzy w mieście, z lat 1997-2002:

– Krzysztof Kłak przewodniczący solidarności, z Przeworska.

– Leszek Kisiel Wojewoda przemyski, z Przeworska.

– Andrzej Zapałowski prezydent miasta, z Przeworska.

Czy My przemyślanie potrafimy w końcu postawić tamę, „Frajerom” z Przeworska i tej „napływowej ludności” z okolicznych wsi i miasteczek, która w poszukiwaniu „lekkiego chleba” ( nie pracy) atakuje Nasze miasto?

Te zaś talenty i nadzwyczajne zdolności którymi chcą Nas uszczęśliwić, niech zachowają dla uzdrowienia sytuacji podupadłych własnych gmin i miasteczek.

C. D. N.


Jaki Samorząd? Czy mamy wybór?

Październik 30, 2010

Upłynął  termin  zgłaszania  komitetów  wyborczych i  kandydatów  na radnych.  Oto  jak  przedstawia  się  scena  polityczna  w mieście Przemyślu. 

Osiem  komitetów  wyborczych  i  siedmiu  kandydatów  na  prezydenta. Jeden  z komitetów  wyborczych, to  chyba  dla  żartów,  zgłosił  jedynie  5-ciu  kandydatów  na radnych.

Pierwsze  trzy  komitety  partyjne to:  SLD,  PO.  i PiS.   O tych rządzących  od  lat  dwudziestu, w/w  partii, pisaliśmy  już wiele, i  myślę  że  szkoda  sobie  nimi  głowę  zawracać.

Będą  jak  zwykle wiele  obiecywać,  ale  kto  przy  zdrowych  zmysłach,  będąc  już  kilkakrotnie  przez  Nich  oszukany,  jeszcze w  te  kłamstwa  uwierzy.   My  Przemyślanie  wzorem  innych  miast,  które  zgodnie  z nowymi  trendami  obrały  własną  drogę dochodzenia  do  demokracji,  nie  powinniśmy     zajmować  się  partiami.  Warto  natomiast  poświęcić  więcej  uwagi  tym komitetom  i  kandydatom,  które  powstały  z  inicjatywy  mieszkańców,  mających  dość  nieudacznictwa,  niekompetencji, lub  wręcz  kompromitacji  Naszego  Miasta,  przez  partyjnych
„wybrańców”.  

Szkoda  tylko  że  Te  bezpartyjne  komitety  nie  porozumiały  się  co  do  wspólnego  kandydata  na  prezydenta,  tworząc  wokół  Niego  jeden  duży  bezpartyjny  blok  wyborczy, będący  skuteczną  przeciwwagą  dla  skompromitowanych,  dwudziesto  letnim,  nieudanym  rządzeniem,  partii  politycznych.

Np:  Komitet  Obywatelski z kandydatem  Romanem  Stępkom, startował  już  przed  czterema  laty  pod  nazwą ” Konwent  Gospodarczy”  i  nie  uzyskał  ani  jednego  mandatu.

Dolina  Sanu,  z  Andrzejem  Zapałowskim,  który  również  startował  już  dwukrotnie  bez  powodzenia.
Wolne  Miasto,  z  Gierulą,  to  sympatyczny  i  wesoły  komitet  wyborczy,  tylko  że  Rada  Miasta  to  nie  kabaret.

Warto  natomiast  zwrócić   uwagę,  co  jest  ewenementem  w dwudziestoletniej  historii   przemyskiego  samorządu,  na  powołanie,  wzorem  innych  miast,  bezpartyjnego  komitetu  wyborczego  przy  urzędującym  prezydencie.

Komitet  wyborczy, pod  nazwą   Regia   Civitas  oparty  jest  na  Stowarzyszeniu  które  powstało  w proteście  przeciwko  nie nieudacznictwu,  niekompetencji  i  kompromitacji  przemyskiego samorządu,  przez  sprawujące  od  kilkunastu  lat  władzę  w  Naszym  Mieście,  partie  polityczne.

Przeglądając  listę  kandydatów  w/w   komitetu    wyborczego,  można  zauważyć  na  niej  nazwiska  osób  ogólnie  znanych i  szanowanych  z  autorytetem, zatroskanych   o  to  co  się  w  samorządzie  przemyskim  dzieje,  i  co  kompromituje  Nas  w  oczach  innych.   Są  na  tej  liście  m/in   inżynierowie,  prawnicy,
przedsiębiorcy,  lekarze,  ekonomiści.

Można  z  całą  pewnością  założyć,  że  celem i  ambicją  Tych Ludzi,  będzie  praca  na  rzecz  mieszkańców,  a  nie  jak  pokazały wcześniejsze  przykłady,  walka  o  coraz  wyższe  diety!

Udając  się  do  lokalu  wyborczego  musimy  zdecydować,  czy głosujemy  w  dalszym  ciągu  na  podstawionych  Nam  kandydatów partyjnych,  utrwalając  ten  istniejący  od  dwudziestu  lat,  stan  rozgardiaszu  i  bałaganu  w  samorządzie  przemyskim?

Czy  wzorem  większości  miast  w  Polsce,  chcemy  wybrać  radnych  i  prezydenta,  gwarantujących  całkowitą  zmianę  w  sposobie  rządzenia?

Jeżeli  już  zdecydujemy i  zaufamy  konkretnemu  kandydatowi  na  prezydenta, to  poprzyjmy również  Jego  drużynę,  czyli  kandydatów  na  radnych.   Najlepszy  prezydent  nic  nie  zrobi  jeżeli  będzie  miał  przeciwko  Sobie  większość  radnych,  którzy  będą  bojkotować  kolejne  projekty  uchwał,  i  wprowadzać  zamęt, jak  to  miało  miejsce  w  kończącej  się  kadencji.

Ponawiamy  Nasz  gorący  apel:   Nie  głosujcie  Państwo  na  skompromitowane,  walczące  ze  sobą  partie  polityczne.

Wybierajmy  kandydatów  bezpartyjnych,  Oni  nie  będąc  zależni od  partyjnych  liderów  i  bosów  będą   dbać  o  Nas  mieszkańców, i  rozwiązywać   Nasze   problemy.  Jak  twierdzi  jeden  z twórców  reformy  samorządowej,  prof. Michał  Kulesza,  zgodnie  z  definicją zawartą  w Europejskiej  Karcie  Samorządu  Lokalnego, samorząd
to  prawo  i  zdolność   społeczności   lokalnych  do  zarządzania swoimi  sprawami!

Po  to  została  wprowadzona  reforma  i  utworzono  samorządy, abyśmy  mogli  sami  decydować kogo poprzemy,  do  kogo  możemy   się  zwrócić  w  razie  potrzeby,  i  kogo  będziemy  mogli rozliczyć  za  złe  lub  dobre  sprawowanie  funkcji  Mu powierzonej.

Wybory  Samorządowe  nie  są  po  to  żebyśmy  chodzili  i  zamiast wybierać,   głosowali  tylko,  na  już  wybranych, i  zatwierdzonych gdzieś  Tam  na  górze,  kandydatów  partyjnych,  którzy  są  zobowiązani  do wykonywania  odgórnych  poleceń  swoich  szefów, a nie  koniecznie,  i  nie  zawsze  są   one  zgodne  z  interesem  miasta.   Niezbitym  dowodem  na  to, jest  fakt  opuszczenia klubu  i  partii   przez  ośmiu  radnych   PiS-u,  o czym  informowaliśmy  Państwa,  w  pierwszym   wydaniu  naszej  strony.

Bierzmy dobry przykład z innych  Miast, i  głośmy  wszem  i  wobec.
 
 P r z e m y ś l   M i a s t e m   B e z p a r t y j n y m     
 
 
                                        C. D.N.


J a k i S a m o r z ą d ? Komitet Wyborczy Platformy Obywatelskiej.

Październik 27, 2010

Myliłby się  ktoś,  kto  by  sądził, że  jest  to  nowa  partia, która  jeszcze  nie  rządziła  w  Przemyślu,  i  z  którą  można  wiązać jakiekolwiek  nadzieje.

To  konglomerat  złożony  w  90-ciu  procentach  z  dawnej  Unii Wolności,   która  współrządziła  z PiS-em  przez  ostatnie  dwadzieścia  lat, mając  V-ce  prezydentów, Przewodniczących  Rady, itd,  a  te  pozostałe  10%  to  niedobitki  z  postkomuny, i  byli  ubecy.  Na  czele  „tej  elitarnej  partii”  stanął (do niedawna  jeszcze V-ce  przewodniczący SLD na  Woj. podkarpackie)  były  wójt  Żurawicy,  Piotr  Tomański.

Czy  wyobrażacie sobie  Państwo partię  wywodzącą  się  z ruchu „Solidarnościowego”  która  na  swojego  przywódcę  wybiera postkomunistę?  Otóż  Ten  nowo  wybrany  lider  PO, która  głosiła zmiany  w  polityce  i  gospodarce, oraz  rozwiązywanie  problemów mieszkańców, tak  bardzo przejął  się  tymi  sprawami,  że  szybko kupił  mieszkanie  w W-wie  i  przeniósł  się  tam  z  całą  rodziną.

Owszem  odwiedza  czasami  Przemyśl, szczególnie z okazji  bankietów,  lub  spotkań  towarzyskich, podaje  nawet  wszystkim obecnym  dłoń  do  ucałowania,  a  następnie  szybko  się  zwija i  tyle Go  widzimy.  Nie  zostawia  Nas  jednak  sierotami,  gdyż ma  zastępstwo  w  osobie  przewodniczącej koła  przemyskiego PO, żony  byłego  ubeka  Czesława  Sawickiego,  Ewy  Sawickiej.

W/w  zasłużyła  się  do  tej  pory  dla  Przemyśla  tym,  że  gdy  kandydowała  do  Rady  Miasta  w 2006r.  Jej  mąż  był  przewodniczącym  komisji  wyborczej  w  tym   samym  okręgu, i  to  On  miał  liczyć  głosy,  a  Nam się  wówczas  na  tą  wiadomość  zjeżyły  włosy.   Na  szczęście  dziennikarze „Nowin” ujawnili  ten  fakt  przed  głosowaniem,  a  komisarz  wyborczy  odwołał  Tego  Pana.   W  wyniku  tych  zawirowań,  zdana  na  własne  siły,  „tak  zasłużona  dla  Przemyśla”  Pani   Ewa,  radną  nie  została.   Znamy  sztandarowe  hasło  PO, „Aby  żyło  się  lepiej – wszystkim”  Trzeba  zatem  przyznać  że  w myśl  głoszonego  hasła, żyje  się  lepiej,  lecz  tylko  niektórym.

Na  pewno  posłowi  Tomańskiemu  i  Rząsie,  a  naród  czeka  patrząc  jak  w słońce  w uśmiechnięte  twarze  obu  panów,  spoglądających  na  Nas  z  propagandowych  bilbordów.

Jeszcze   do  niedawna  Przewodniczący  Rady  Miasta  Marek  Rząsa, zapowiadał  podjęcie  zdecydowanych  kroków, w celu   poprawy  sytuacji  związanej  z  ograniczeniem  bezrobocia i  ze zmniejszeniem  długu  publicznego.

Nie  zdążył,  ponieważ  tak „wybitny  specjalista” potrzebny  był  tam  na  górze  w W-wie  Dostał  więc  kopniaka  w górę,  a  w strukturach   przemyskich  PO,  odetchnięto  z ulgą,  gdyż  była  to persona  bardzo  kontrowersyjna i  obcesowo  obchodząca  się ze  współpracownikami.

Dowód: 2006r.  Sekretarz  biura  powiatowego PO  złożyła  rezygnację  z funkcji,  argumentując  tę  decyzję  aroganckim  zachowywaniem  się  ówczesnego    przewodniczącego  Marka  Rząsy  w  stosunku  do  podległych  pracowników  biura.

O tych  wydarzeniach  rozpisywała  się  szeroko  lokalna  prasa.

W oparciu  o dwudziestoletni   staż  tej  partii  złożonej  obecnie  z liberałów, postkomunistów  i  ubeków, możemy  z  całą  powagą  stwierdzić,  że  to  co  reprezentuje  to  ugrupowanie,  ma  się  nijak do  oczekiwań  mieszkańców  Przemyśla.
Ci  ludzie  już  rządzili  w różnych  konfiguracjach  ( z  PC. SLD. z PiS-em.  Unią  Wolności,  itd.)

Wyborcy  przemyscy  poznali  się  na  tych  „specjalistach” i  odesłali  Unię  Wolności,  do  lamusa  historii.  Niedobitki  tej partii,  pozbierały  się  do  kupy,  podpierając  się  postkomuną, (i  to  taką  którą  nawet SLD, nie  chciano  przygarnąć) oraz  ubecją, i  utworzyli  PO.     To  nie  jest  ta   Platforma  Obywatelska  która istniała  u  zarania  powstawania  struktur  Tej  Partii  w  Przemyślu.
To  zbieranina  na  którą  My  Przemyślanie  nie  damy  się  nabrać!

W następnym  wydaniu  przyjrzymy  się  pozostałym  komitetom Wyborczym.


Jaki Samorząd? Komitet Wyborczy PiS-u

Październik 25, 2010

To ta  partia  od  dwudziestu  lat z  małą  przerwą,  sprawuje  władzę  w Naszym   mieście.  Wcześniej  jako  Porozumienie  Centrum,  a  od  2002r.  jako  PiS.

W  jednym  z wywiadów   lider  PiS-u  poseł  Kuchciński powiedział:  „Jesteśmy  partią  czystych  rąk,  gdy  dojdziemy  do  władzy,  to  naprawimy  Polskę”   Jak  wyglądają  te  „czyste  ręce” to  mieliśmy  wiele   okazji  żeby  się  o tym  przekonać.

Propozycje  korupcyjne posła  Lipińskiego,  adresowane  do  posłów  Samoobrony,  aresztowanie  za  łapownictwo  ministra Lipca,  i  wiele  innych  spraw,  o  których  donosiły  media.

Nie  inaczej  było  również  w  strukturze  przemyskiej  tej  partii, gdzie  miały  miejsce  afery  łapówkarskie,  zakończone  wyrokami sądowymi.

Wspominaliśmy  już o  ośmiu  radnych  PiS-u  którzy  opuścili  klub  i szeregi  partyjne,  argumentując  to  niemożnością swobodnego  działania  w Radzie  Miasta,  na rzecz  mieszkańców, z  powodu  odgórnych  dyrektyw,  i  chęci  ręcznego  sterowania Radnymi,  przez  władze woj.  a  konkretnie  przez  posła  Kuchcińskiego. Pan  poseł  Kuchciński, w przytoczonym wcześniej wywiadzie,  mówi: „naprawimy  Polskę”

Po  pierwsze:  Dlaczego  przez  16-ście  lat  sprawowania  władzy w samorządzie  przemyskim,(  gdzie  przez  dwie  kadencje  był  radnym  i  szefem  klubu),  nie  naprawiono, w pierwszym  rzędzie, (a  wręcz  zrujnowano)   gospodarkę  przemyską?

Po  drugie:  Jakimi  kadrami,  i  programami  dysponuje  Ta  partia, która  to  co  zepsuła  przez  lata  rządzenia,  chce  teraz  naprawiać?

Na  początku  emitowania   tej  społecznie  pożądanej  strony, przyrzekliśmy  Państwu  przekazywanie  prawdy,  i  tylko  To  jest  Naszym  celem!

Otóż postaramy  się  zaprezentować  Państwu  ” Te  kadry”  które  jak  mówił  Pan  poseł  Kuchciński, „miały naprawiać” czyli zmieniać  nie  tylko  Polskę,  „Ali”  ( jak  mawia prominentny  radny  PiS-u   Zygmunt  Majgier ) przede  wszystkim  Przemyśl.

O t o  T e  K a d r y! Zygmunt  Majgier,  były  taksówkarz, rencista,  od  12-stu  lat, tj. od  trzech  kadencji,  Radny  Rady  Miejskiej w Przemyślu.

Bez  wykształcenia, oportunista,  twardogłowy,  swoją  postawą i wystąpieniami na forum Rady Miasta ,ze  słynnym „Ali po prostu” dostarcza  mediom i  biorącym  udział  w  posiedzeniach  rady, tematów  do  kpin  i  ośmieszania  władzy  samorządowej.

Przez  dwanaście  lat  nie  wystąpił  choćby  z  jednym  projektem uchwały,  bądź z  konkretnym  wnioskiem.

W przypływie  energii,  potrafił  kilkakrotnie  blokować,  lub  przerywać   sesje  plenarne  Rady.   Za  te  dwanaście  lat,  Jego „ciężkiej  pracy”  zapłacono  Mu  z  naszych  podatków  około ćwierć  miliona  złotych,( 250. 000).

Drugi  „Orzeł  z  PiS-u, który  zaliczył  również  trzy  kadencje, to  poczciwina,  kiedyś  stomatolog,  Eugeniusz  Strzałkowski.

W przeciwieństwie  do  wojownika  i  awanturnika, Magiera, to spokojny  chłopina,  nikomu  nie  wadzi,  bardzo  rzadko  zabiera  głos (a  jak  już,  to  gada  bez  sensu), na  pracy  w samorządzie  nie  zna  się  zupełnie.  Słucha  co  Mu  ktoś  podpowie  i  wtedy  podnosi  rękę prosząc  o głos.

Będąc  jednak  bądź  co bądź  radnym  On  również  jak  mówił  poseł  Kuchciński  miał „naprawiać  Polskę”.

Lecz  jak  to  zwykle  bywa  te  biedaki,  często  renciści,  którzy  przychodzą  do  rady  desygnowani  przez  własne  partie, liczą   przede  wszystkim  na  przysługujące  diety,( średnia  około  dwóch  tysięcy  na  rękę  miesięcznie).

Rozpoczynają  więc  przede wszystkim „naprawę  Polski” od  siebie.

Przykłady:

I kadencja  1998-2002  Pan  radny  Strzałkowski, jeździł  starym,  zardzewiałym  Fiatem  125p,  okrywał  się    sfatygowanym  prochowcem,  pamiętającym  czasy  Gomółki,  a  na  nogach,  nosił  leciwe  tenisówki.

II. kadencja,  2002-2006,  zamienił  tenisówki  na  trampki, prochowiec  na  płaszcz  i  załatwił  synowi  lokal  w  mieście.

III.  kadencja,2006-2010, władze PiS-u  uznały  że  jest  na  tyle  doświadczonym,  i  zasłużonym  radnym, by  powierzyć  Mu  funkcję  V-ce  przewodniczącego  Rady.  Wiadomo   że  taka  władza nie  może  jeżdzić   starym  rzęchem,  więc  w ramach  dalszego  „Naprawiania Polski” kupił  nowe  auto,  sprawił  Sobie nowy  garnitur  i  krawat,  a  trampki  zamienił   na  nowe  meszty.

Za  tą  naprawę  Polski  zapłaciliśmy  Mu  również 250.000tys. zł.

W  wyborach   2010r,  czyli  obecnych,  pomimo  że  radny  Strzałkowski,  wcześniej  PiS  porzucił,  przywrócono  Go do  łask umieszczając  na  liście  wyborczej,  gdyż  jak  stwierdzono, na  dzień  dzisiejszy  partia  nie  posiada  równie  dobrego  specjalisty  od  spraw  „Naprawy  Polski”

Te  dwa przykłady  Szanowni  Państwo  to  tylko  czubek  góry  lodowej,  to  przykłady  na  to  jak  dalece  można  posunąć  się w  blefowaniu  i  okłamywaniu  ludzi  którzy  na  „Takich Naprawiaczy”    ciężko  pracują,  płacąc   podatki.

Dlatego  ponawiamy  Nasz  apel  do  państwa  wyborców.

Popatrzcie  jak  w innych  miastach  następuje postęp  i  rozwój.

Jak działają  autentyczne  samorządy,  wybrane  przez  społeczeństwa,  miast  czy  gmin, gdzie  wybierani  są  kandydaci których  znamy,  a nie  Ci  narzuceni  Nam  przez  partie polityczne.

Partie  które  otrzymują  co  roku  po  kilkadziesiąt  milionów  zł. z  naszych podatków, urzędując  i  kłócąc  się  gdzieś w  W-wie, mają  w głębokim  poważaniu  nasze  sprawy  i  problemy.

Przykładem  skłaniającym  Nas  do  refleksji  niech  będzie  Miasto Przemyśl, gdzie „Samorząd   Partyjny” rozleciał  się w drobny Mak!

W następnym  wydaniu  przyjrzymy  się  Platformie  Obywatelskiej.


Jaki Prezydent? – Robert Choma

Październik 19, 2010

Myślę     że  gdyby  zapytać  pierwszego  napotkanego  mieszkańca  Przemyśla,   czy  zna  to  nazwisko?  To  z  pewnością 99%  pytanych  odpowiedziała  by  że  to  Prezydent  Przemyśla.

Ale  czy  dobry?  Lub  zły?  Z tą  oceną  wielu  przemyślan  miałoby  kłopot,  mówiąc  „nie  wiem”  „nie  znam  osobiście”  nie  interesuję  się  tymi  sprawami  itp.

Przeciwnicy,  zarzucali  by,  zadłużenie  miasta, bezrobocie. Zwolennicy, wymieniali  by  sukcesy,  stok narciarski, nowe nawierzchnie  ulic i  chodników, nowa  nawierzchnia  starego  miasta,  itp.   Gdzie  leży  prawda  o  Naszym  Prezydencie?

Mówi  się  zwykle  że  prawda  leży  po  środku.

W tej  dyskusji  o  dobrym,  bądź  złym  prezydencie,  pada wiele argumentów   za  i  przeciw.  Oprócz   jednak  słów  krytyki  z jednej  strony,  jak  również  zdań  pochlebnych  z  drugiej, istnieje  jeszcze  tzw.  prawda  obiektywna.

My  mieszkańcy  nie  musimy na bieżąco  wiedzieć  co  się  w  mieście  dzieje.  Kto  kiedy  i  jakie  podejmuje   decyzje,   trafne bądź  mniej  trafne.   Uważamy  że  po to  wybraliśmy  władze samorządowe,  prezydenta  i  radnych,  aby  pilnowali  Naszych interesów  i  dbali  o  rozwój  miasta.

Niemniej  jednak,  przychodzi w demokracji  taki  ważny  moment, kiedy  kończy  się  mandat  wybranej   przez   Nas  władzy, i musimy   wybierać  nową.

Każdy  odpowiedzialny  obywatel,  analizuje,  pyta  i  zastanawia się,  komu  zaufać,  kto  nie  oszuka,  i  co  najważniejsze,  kto jest  przygotowany  i   ma  doświadczenie,  w  sprawowaniu  tak poważnej  funkcji,  jaką  jest  urząd  Prezydenta  Miasta.

Kandydatów  jest  wielu, razem  siedmiu,  i  z  tej  siódemki  będzie  wybrany  prezydent.

Nas  mieszkańców,  którzy  włączyli  się  w  dyskusję  dotyczącą przyszłości   Naszego  Miasta, zastanawiają  fakty  i wydarzenia, towarzyszące  rozpoczynającej  się  kampanii  wyborczej, szczególnie   zabiegom   poszczególnych  partii,  związanych z   poszukiwaniem  kandydatów  na  prezydenta,  oraz  radnych.

To  co  Nas  po pierwsze  zmartwiło to  wojenna  sytuacja panująca  w  Radzie  Miasta,(  kłótnie,  wyzwiska,  gorszące  spory,  bojkotowanie  posiedzeń).

Zastanawiająca i  zaskakująca  jest  natomiast  propozycja  obu największych  partii, PO. i  PiS-u,  skierowana  do  urzędującego prezydenta, aby Ten  rozważył   możliwość  kandydowania z listy jednej,  bądź  drugiej  partii.

Więc  My  Mieszkańcy  pytamy,  szefów  przemyskich  struktur w/w  partii?   Panów,  Tomańskiego  i  Matusiewicza,  co  takiego wydarzyło  się  w  ostatnim  okresie,  że  Ten  człowiek,  przez Was, i Waszych  radnych,  wcześniej  krytykowany, a  z PiS-u usunięty,  nagle  w/g  Waszej  oceny,  stał  się tak  przydatnym kandydatem  na urząd  prezydenta?

Panowie, na  coś  się  zdecydujcie, albo  macie  własne ,’ „wysoko!'” wykwalifikowane  kadry,  albo  kadrowa  mizeria, jest  w  Waszych   szeregach  tak  wielka,  że  wymusiła  na Was, przełkniecie  tej  gorzkiej  pigułki ,  i  przyznanie  że  jedynym i najbardziej  kompetentnym  kandydatem,  jest  Robert  Choma.

Jak  wynika  z  przytoczonych  pow.  faktów,  to  jest  bezsprzecznie  najlepszy  kandydat,  z  zebranej  w wyniku  łapanki, wspomnianej   wcześnie  siódemki.

Jeżeli  jest  dobry,  to  dlaczego  Go  nie  poprzeć,  w imię  odpowiedzialności  za  Nasze  wspólne Miasto, i  Jego  rozwój?

Jak  dobry,  to dlaczego  wystawiacie  na  prędce   wyjętych z  kapelusza  kandydatów,  ludzi  bez  doświadczenia  w sprawowaniu  funkcji  społecznych,  ludzi  którzy  niczego w dotychczasowej   swojej  „karierze” nie  osiągnęli.

Czy  tak  ma  wyglądać  Wasza troska  o  dobro  wspólne  poparta hasłami:  (aby  żyło  się  lepiej wszystkim”)  hasło  PO.  Lub  (zasada  pomocniczości  i  solidarności)  hasło  PiS-u.

Czy  nie  lepiej   poprzeć,  jak  sami  uznaliście Panowie, jednego dobrego    kandydata,  który  ma  kilkunastoletnie  doświadczenie w  pracy  administracyjnej,  jako  dyr.  Woj.  Urzędu  Pracy, v-ce  dyr.  Centralnego  Urzędu  Pracy, dyr. Szpitala woj,  i  prezydentura  przez  dwie  kadencje?

Ten  kandydat  z  racji  pełnionych  funkcji,  ma  wydeptane  ścieżki  w  urzędach  wojewódzkich,  marszałkowskich, w  ministerstwach.  To  jest  gwarantem  że  w porównaniu z  innymi  kandydatami  nie  musi  się  tego  wszystkiego  uczyć od  początku,  a  taka  nauka  trwa  co  najmniej  kilka  lat, i drogo może  Nas  kosztować.

Panowie  Tomański  i  Matusiewicz, zabiegając  o  pozyskanie osoby  prezydenta  na  listy  własnych  partii, utwierdzili  nas mieszkańców  w  przekonaniu,  i  z  tym  się  zgadzamy,  że najlepszym  kandydatem  na  Urząd  Prezydenta  Miasta Przemyśla,   jest   Robert  Choma!

W  następnym  wydaniu  zajmiemy  się  komitetami  wyborczymi, i  kandydatami   na  radnych.


Debata nad Debaty!

Październik 15, 2010

Anonsowaliśmy   Państwu  zajęcie  się  w kolejnym  wydaniu  kandydatem na   prezydenta   Robertem  Chomą.  Lecz  ze  względu  na  zwołaną w  trybie  pilnym  w dniu  14-go   października,  debatę  prezydencką, (  odbyła  się  w  Wyższej  Szkole  Administracji i  Zarządzania) chcielibyśmy  podzielić  się  z państwem  wrażeniami  i zrelacjonować w skrócie   jej  przebieg.

W  debacie  wzięła  udział  cała  siódemka kandydatów  tj:  Robert  Choma, -Regia  Civitas,  Artur  Gierula,- Wolne  Miasto, Janusz  Hamryszczak,- Pis,  Marek  Rząsa,- PO.  Jerzy  Kulej,- SLD,  Roman  Stępka, i  Andrzej  Zapałowski.

Pierwszym  omawianym  tematem  było  bezrobocie.   Wypowiedzi  kolejnych  kandydatów, którzy  nigdy  nie  mieli  nic wspólnego z  tworzeniem  miejsc  pracy,  nie  tylko  dla  innych,  ale  przede  wszystkim  dla  siebie,  to  przysłowiowe  młócenie  słomy.

Poruszano  również  sprawy,  budowy  obwodnicy,  strefy  przemysłowej, sprawy  młodzieży,   ochrony  środowiska,  oraz   turystyki.

W  wypowiedziach  większości  kandydatów  przewijała  się  krytyka urzędującego   Prezydenta.

A to  za  deficyt  budżetowy, a  to  za  brak  folderów  wielojęzycznych, a  to  za  brak  planów  zwiedzania  Fortów,  a  to  za brak  poszerzenia granic  miasta.

Zabierając  głos,  w odpowiedzi,  Prezydent  stwierdził: ”  że  oprócz słów  krytyki,  nikt  z  obecnych  nie  przedstawił  sposobu,  ani  recepty na  załatwienie  tych  problemów”

Wytknął   byłym  i  obecnym  radnym,  Markowi  Rząsie  i  Ryszardowi Kulejowi,  że  przez  dwie  kadencje,  przedstawili  zaledwie  4-ry  projekty uchwał  pod  obrady  miasta,  z  których  trzy  uchylił  Wojewoda,  jako niezgodne  z prawem.

Prezydent  stwierdził  że  to  samorząd,  czyli  rada  miasta  podejmuje  decyzje,  i   uchwala  budżety,  za  które  bierze  pełną  odpowiedzialność.

Pustym  śmiechem   można  było  zareagować  na  wypowiedzi  Marka  Rząsy,  czy  Andrzeja  Zapałowskiego.

Pierwszy , ganił  Pis  za  nieudolne  rządzenie  i  doprowadzenie  miasta do  tak  dużego  zadłużenia,  zapominając  że  to  On  był  w  tej  kadencji Przewodniczącym  Rady  Miasta,  a  Jego partia PO,  miała  większość i  rządziła.

Śmiech  na  sali  wywołało  gloryfikowanie  przez  Rząsę  kandydatów   bezpartyjnych  na  prezydentów  Rzeszowa,  Krosna,  czy  Tarnobrzega,  kiedy  stwierdził, że   to  Oni  właśnie  są  kandydatami  popieranymi  przez PO.

(wcześniej  żaden  z  tych  trzech  prezydentów  wymienionych  miast nie  miał  nic  wspólnego  z  Platformą)   Można to spuentować  przysłowiem  ”  czepiło    się  g…  okrętu  i  mówi  płyniemy”

Jak  już  wspominaliśmy  taką  propozycję  złożyła  Platforma  również Prezydentowi  Przemyśla, Robertowi  Chomie,  ale  została  odrzucona.

To  zabieganie  o pozyskanie  kandydatów  już  sprawdzonych i  znanych kompletnie  kompromituje  PO,  i  świadczy  o tym  że  to  tylko nadmuchany  balon,  a  w  środku   zupełnie  pusty.

Drugi, Andrzej  Zapałowski  były   KPN-owiec,  zasłużył  się,  odrąbaniem tablicy   i  wyważeniem    drzwi   w    budynku  komitetu   woj. PZPR w Przemyślu.  Zasłynął  również  w  walce  z  pomnikami  stawianymi dla  upamiętnienia  walk  polsko-ukraińskich.

Ma  jeszcze  kilka  „zasług”  m/in  to  On  jako  poseł  głosował  za  tym  aby  wojewodą  przemyskim  pozostał  Jego  kolega  szkolny  z  Przeworska, Leszek  Kisiel,  a  nie  kandydat  na  wojewodę  z  Przemyśla.

To  Zapałowski  kierował  „karierą”  Mariana  Majki,  którego,  będąc Posłem,  „zrobił”  Kuratorem,   a  nieco  póżniej   poparł  na  stanowisko prezydenta,  co  doprowadziło  do  haniebnej  koalicji  z  SLD  i  wstrzymało  rozwój  Przemyśla  na  kilka  lat.

Jak  zaznaczył  w  Swoim  wystąpieniu,  Andrzej  Zapałowski,  ma  kadry, które,   jak  w y g r a,  to  zmienią  to  miasto. ( nie  powiedział  w co?)

Oto   Te  Kadry: On  Sam,  rodowity  przeworszczanin, Stanisław  Bajda  z  Reczpola,  Mariusz  Król  z  Ruszelczyc, Jan  Janusz  z  Małkowic.  Te  kadry  panie  kandydacie,  to  niech zmieniają,  przede  wszystkim  powiat  i  poszczególne  gminy.

My  Tu  w Przemyślu,  tysiącletnim  Królewskim   Mieście,  posiadamy własne    kadry  i  nie  musimy  posiłkować  się   sołtysami  czy wójtami z  okolicznych  wiosek,  Hej!

Po  wystąpieniach  kandydatów  przyszedł  czas  na  zadawanie pytań z  sali.   Niesmaczne  było  pytanie  ST. Żółkiewicza, do Jerzego  Kuleja, czy w latach  60-tych  Jego  ojciec  pracował  w  UB.

Jerzy  Kulej,  potwierdził  ten  fakt, ubolewając  że  pytający  wie  iż Jego ojciec   od  5-ciu  lat  nie  żyje.

Abstrahując   od  tego  faktu,  nasuwa  się  jednak  pytanie?

Czy  w  imię  odnowy  kadr  i  zmiany  oblicza  Tej  partii   które  głosi Przewodniczący   Grzegorz  Napieralski,  powinno  się  po  raz  drugi z kolei  wystawiać  kandydata  z  taką  przeszłością?

Jeżeli  chodzi  o  kandydata,  Janusza  Hamryszczaka,  to  powtarzał  to, co  Mu  wcześniej  napisano,   czyli  to  co  było  napisane w  „Życiu Podkarpackim”

Wart  odnotowania  jest  natomiast  fakt, że  Janusz  Hamryszczak, w    Swoich   wypowiedziach,  zaznaczał, i  delikatnie  akcentował,  chęć bycia,  kandydatem  bezpartyjnym.  Podobnie  również  inni  kandydaci, starali  się  unikać  w  wypowiedziach, i  nie   akcentować  swojej  przynależności  .partyjnej. (widocznie  pozazdrościli  niezależności prezydentom  wymienionych  wcześnie  miast)

Zatem    brawa  dla  wszystkich  kandydatów,  którzy  zrozumieli potrzebę  wyborów  bezpartyjnych  w   Samorządzie  Przemyskim.

W  oparciu  o  Te  wstępne  deklaracje  w  imieniu  Mieszkańców  Miasta proponujemy  utworzenie:   Bezpartyjnego  Bloku  Kandydatów  na Prezydenta  Miasta  Przemyśla.

Tylko  co  na  to  Tusk  i  Kaczyński?  Ale  to  już  nie  Nasz  problem.

W  następnym  wydaniu  kandydat  Robert  Choma.